Przyznam, że nie spodziewaliśmy się, że labrador w mieszkaniu będzie nas “kosztował” tak wiele. Co mam na myśli, pisząc: “tak wiele”?
Gdy do naszego mieszkania zawitała mała kruszynka (a w zasadzie kruszynek), “ochów” i “achów” nie było końca.

labrador na ławce w ogródku
Pamiętam jak dziś pierwsze chwile Pastela w naszym domu. Malec rozłożył się na kanapie i zasnął.
Mimo, iż zapoznaliśmy się z tematem i rasami psów, to nie mieliśmy doświadczenia i nie zdawaliśmy sobie sprawy, z czym dokładnie wiąże się posiadanie psa.

Pierwsze problemy

Szybko okazało się, że mały “słodziaczek” jest słodki tylko, gdy śpi. Zaczęło się… Ciągłe wywracanie miski z wodą, branie wszystkiego do pyska, sikanie co chwilę (oczywiście nie na matę), podgryzanie wszystkiego i wszystkich, szczekanie.

szczekający labrador
Na spacerach ciągnięcie, zbieranie śmieci z trawnika i setki różnych innych “problemów wychowawczych”.
Zaczęliśmy czytać, interesować się, socjalizować go oraz starać się odczytywać jego sygnały. Na początek zostawał w domu na około 6 h. Aktualnie (po zmianie pracy męża) jest to już 8 h. Na szczęście pod naszą nieobecność nie broi. Jednak po powrocie z pracy do domu, wszystko kręci się wokół naszego „szkodnika”. Strat nie ma końca…
Chwila nieuwagi a w pysku można znaleźć zapałki, skarpetki, szmatki – dosłownie wszystko!

pies gryzie patyk
I jego oczy mówiące: “Łap mnie! Łap mnie!”, gdy tylko ukradkiem między jego dolną i górną szczęką i żuchwą będzie znajdowało się coś cennego albo coś, co można rozdrobnić na miliony kawałków.
No i te szczekanie! Wymuszanie! Wychodzimy z nim na długie spacery, bawimy się, ale ma w sobie energię Marleya. Trafił nam się charakterek. Samiec alfa, a może po prostu… labrador!

Miłość miłość i jeszcze więcej miłości!

Pisząc to patrzę teraz na naszą pociechę śpiącą w naszym łóżku i…

pies labrador śpiący na łóżku
…wiecie co? Nie wyobrażam sobie życia bez tego psiaka! Każdy wybryk potrafi zadośćuczynić.
Kręcącym się, pełnym radości tyłeczkiem. Nikt nie cieszy się tak na mój widok.
Psim uśmiechem (czytaj: jęzorek na wierzchu i ogon “chodzący” w prawo i w lewo z taką szybkością, że mógłby pomalować nie jedną ścianę).
Słodkimi śpiącymi pozycjami.


Pyszkiem, który kładzie na laptopa, gdy piszę.
Szukaniem wzrokowo mojej osoby na spacerach, gdy tylko oddali się zbyt daleko.
Chodzeniem za mną krok w krok po całym mieszkaniu.

pies w łazience
Głupiutkim wzrokiem pytającym: „No ale o co Ci chodzi?”.

labrador leżący na trawie

Kocham tego 10-miesięcznego malucha!