bieganie z kolegą

Relacja z III Crossu Ozimskiego – PagóRace

Kolejny rok i kolejny Pagórace. Myślę, że jako dwukrotna uczestniczka crossu, śmiało mogę napisać słów kilka o samej imprezie.

Mężczyzno, zanim zdecydujesz się przeczytać: W opisie nie zabraknie, bliżej nieokreślonych: „ochów” i „achów”, wskazujących na mój zachwyt, bądź usprawiedliwianie się, jako że próg mojej emocjonalności z reguły utrzymuje się na dość stałym – wysokim poziomie.

Słów kilka o samym biegu

Wiosenny Cross Ozimski z roku z roku obfituje w coraz większą liczbę zawodników. W tym roku na blisko jedenastokilometrowym dystansie wystartowało 237 osób (według http://www.zmierzymyczas.pl/wyniki.html). Koszt pakietu startowego wynosił 30-40 zł, a jego zawartość zarówno w tym, jak i w zeszłym roku wywoływała uśmiech na mojej twarzy. Najbardziej cieszą mnie zawsze chusto-opasko-czapki, bo ich nigdy za wiele. W dodatku „leśne” projekty wpisują się w mój gust.

W tym roku pojawiła się także możliwość zakupu koszulek, przygotowanych przez mój ukochany Warsztat Koszulkowy. Ukochany, dlatego że od dłuższego czasu śledzę „ichniejszy” sklep internetowy i planuję zakup koszulki. Dotychczas mierzyłam się z problemem wyboru wzoru, bo… jak go dokonać, gdy wszystkie są ładne? Pewnego razu odwiedzając po raz enty warsztatową stronę, natknęłam się na pagórową koszulkę i… decyzja zapadła. Będzie moja. Razem z tą łowicką (czyż nie piękna?). Zresztą dziewczyna w pagórowych legginsach też wyglądała bosko!

Leśna trasa stanowi dodatkową zachętę do startu. Jakże monotonne i uciążliwe stało się dla mnie w ostatnim czasie bieganie po asfalcie! A tutaj… spotykam się z wszystkim do czego pałam sympatią – teren, drzewa, cień i… pagórki!

Przemyślenia „Niemyślącej” z trasy

Bieg rozpoczął się o godzinie 11 przy Gminnym Zespole Szkół w Ozimku. zawodnicy na starcieZ pełną świadomością ubrałam się zbyt grubo. Światła dziennego nie mogły ujrzeć blade nogi me. Wybiegłam z Pawłem i nowo poznanym kolegą od Biegu Świetlika i od 80 km po górach, którego oczywiście imienia nie zapamiętałam (przepraszam!).

Po kilkuset metrach puściłam Panów przodem, a w zasadzie – nie oszukujmy się – sami uciekli. Nie rozgrzewałam się jakoś specjalnie, a mój rozruch zawsze jest wolniuteńki. Jak za szybko zacznę truchtać, bo bieganiem bym tego nie nazwała, to pod koniec padam na twarz i wszyscy mnie wyprzedzają, a to strasznie dołujące! Tak więc do 5 kilometra się rozgrzewałam.

Nie będę tutaj opisywać każdego kilometra, bo nie miałam ani telefonu, ani zegarka, także tworzenie historii jak to mi było trudno i ciężko na x kilometrze, byłoby naginaniem faktów i lekką przesadą.
Biegłam z naturalną radością, rozkoszując się otoczeniem lasu! Wyprzedziłam kilkunastu (może z dwudziestu) zawodników z końca stawki, do której też się oczywiście zaliczam. Czy wzniesienia stanowiły dla mnie duże utrudnienie? Raczej urozmaicenie! Lubię podbiegi!

Jedną z rzeczy, którą zapamiętałam ze spotkania z autorką książki Sięgając za horyzont. Z pamiętnika ultraski Natalii Haczyk, to to że biegając 100 km po górach nie myśli się kompletnie o niczym. Ja również podczas treningów, czy TYM BARDZIEJ zawodów nie zatapiam się w swoich myślach.

Biegnę daną chwilą, danym oddechem, daną przestrzenią!

Biorąc pod uwagę moje nieregularne bieganie (obraziłam się na asfalt), dreptało mi się całkiem nieźle. Przepełniała mnie wewnętrzna determinacja, która była najsilniejszą z dotąd mi poznanych. Wydawało mi się, że mogłabym tym swoim wolnym tempem biec i biec, i biec…

W zeszłym roku się pogubiłam i ominęłam ostatnie wzniesienie. W tym roku udało mi się powspinać na czworakach!

wspinaczka kobiety

Źródło: https://www.facebook.com/fotografiazpasji/

Czułam wiatr w nogach… Na mecie przemiłe dziewczęta rozdawały medale o kształcie oderwanej kory drzewnej.

biegająca kobieta na bieżni

Po biegu przyszedł czas na kiełbasę, ciacho i rzemieślnicze piwo. Przepyszne zresztą.

grill po męczącym biegu z mężem

Źródło: https://www.facebook.com/fotografiazpasji/

Cenię Cross Ozimski – Pagórace za nienudną leśną, pogórkowatą trasę, za swojskość, pomysłowość i serce włożone w organizację imprezy, a od wczoraj za sprzyjające warunki do rozwoju wytrwałości i… motywacji. Dziękuję!